Hej Miśki
Pozostajemy w tematach makijażowych, poprzednim razem mascara dzisiaj ogarniamy brwi.
Nie wiem jak u Was ale brwi zawsze były moją bolączką,białe,wątłe i bez wyrazu, do tego skrócone, ba! wyskubane na końcach... ( 15 lat temu była taka moda gdy chodziłam do gimnazjum) wprawdzie nigdy nie nosiłam #brwiodszklanek i innych naprawdę tragicznych rozwiązań ale ze względu na moją jasną i chłodną karnację ciężko było dobrać kosmetyk idealny ;) Przez lata obserwacji i praktyk zaczęłam szerzej wgryzać się w ten temat, rozpoczęłam eksperymenty z różnymi produktami:farbki, pomady,cienie,kredki,żele... wiele z nich okazało się niewypałami, niektóre z nich były świetne pod względem konsystencji ale absolutnie nie pasowały kolorystycznie i odwrotnie, gdy coś pasowało kolorystycznie nijak nie spełniało swych zadań "technicznych"... Sięgałam po naprawdę abstrakcyjne metody aby poradzić sobie z doborem idealnego rozwiązania, najbardziej szalonym rozwiązaniem było połączenie startych,dwóch matowych cieni z Duraline Inglota...nie pora teraz na chwalenie się eksperymentami, jest za to odpowiedni moment na przedstawienie Wam moich ulubieńców dzięki którym te brwi wyglądają lepiej niż naturalne ;)
W moich ulubieńcach znajdziecie zarówno kredkę, cień jak i żel. Dlaczego wybrałam tak różne 3 produkty ? Ponieważ często przemieszczam się z miejsca na miejsce każde miejsce w torbie jest na wagę złota, jak typowa kobieta lubię rano wylegiwać się w łóżku przez co później brakuje mi czasu na szybkie ogarnięcie, więc potrzebuję czegoś co w magicznym tempie te brwi ogarnie ;) Zresztą wiele zależy od nastroju lubię subtelniejsze wydanie np. do pracy a mocniejsze na wieczorne wyjście.
Koniec gadania, przejdźmy do samych kosmetyków :)
1. KREDKA. / EYE BROWN - ISA DORA -21 DARK BROWN


Barwa tak jak wskazuje nazwa najprawdziwszy - ciemny brąz. Odcień bez domieszek rudości czy czerni, chłodny odcień brązu - dla zimnych karnacji doskonały!
Trwałość typowa dla tłustszych kredek, nie osypuje się, nie zanika punktowo, brwi raz pomalowane i nie dotykane pozostają w idealnym stanie, aż do chwili zmycia makijażu.
Zmywa się dobrze micelarnym, dwufazowym.
Cena : Douglas 44,90 zł, sklepy internetowe 32-36 zł

Opakowanie to solidny,mały,okrągły, plastikowy pojemniczek mieszczący w sobie g.
Kolor określony jako SMOKEY to brudna i nieoczywista wersja mieszanki popiołu z domieszką bardzo chłodnego brązu. Niesamowita pigmentacja pozwala dozować produkt i tworzyć nim makijaże od naturalnych po te z gatunku dramatycznych ( nie myląc oczywiście z tragicznymi ;))


Mimo dosyć ciężkiej konsystencji sprawdza się również na powiekach, blendowanie nie sprawia problemów.

Cień jak każdy produkt może niefortunnie osypać się przy nakładaniu, ale po nałożeniu na włoski zachowuje się idealnie, nie rozmazuje się, nie kruszy, nie ulatnia. Na moich brwiach wygląda idealnie przez 12 h dyżuru (a wiadomo,że tam się nie oszczędzam:P)
Zmywa się dobrze micelarnym, dwufazowym.
Cena : 8,99 - 9,99 zł
Poniżej porównanie kolorystyczne kredki i roztartego już cienia. Jak widzicie kredka jest typowo chłodnie brązowa, cień bardziej podbija pod szarość, nie jest to jednak typowy taupe.
Kredkę Isa Dora stosuję od miesiąca, wyparła moją ulubioną dotychczas L'OREAL RICHE.
Kolor ISADORY zdecydowanie bardziej pasuje do moich obecnych włosów, Riche ma w sobie więcej cieplejszych tonów. Od kiedy zeszłam z czerni na brąz a później eksperymentowałam z ombre i siwizną ciężko było dobrać mi produkt pasujący kolorystycznie. Barwa włosów gryzła się z cerą, brwi z włosami,potrzebowałam zmian... Z pomocą przyszedł mi HEAN 403, chłodne tony od razu wkupiły się w moje serducho bo odcień wygląda niezwykle naturalnie. Świetnie komponował się zarówno z jasnymi jak i ciemniejszymi włosami. Teraz kiedy na głowie bardzo ciemny popielaty blond życie stało się łatwiejsze ale Smokey 403 nadal króluje w kosmetyczne ( właśnie rozpoczynam drugie opakowanie)
Poniżej możecie zobaczyć jak obydwa produkty spisują się na brwiach :
- zdjęcie z lampą (rano, zaraz po nałożeniu)
- światło dzienne ( jakieś 5-6 godzin po nałożeniu) - odcień realny
- sztuczne światło ( 13 h po nałożeniu)
3.ŻEL / HI -DEF TINTED BROW GEL - REVITALASH

Nie będę ukrywać jest to nowość jeśli chodzi o mnie. Revitalash-a posiadam dopiero od miesiąca ale tak naprawdę stosuję niesystematycznie od 2 tygodni.

Zacznę od początku, samo wydanie jest dosyć udane to produkt z gatunku 3w1.
Solidne opakowanie zawiera dwie końcówki, na jednej grzebyki (plastikowy, drugi z włosiem) do rozczesywania + naprzeciwko jedna szczoteczka do aplikacji + tubka zawierająca żel.

Grzebyki są wygodne aczkolwiek są one całkowicie zbyteczne jeśli chodzi o moje brwi. Szczotka z włosiem potrafi ładnie nadać kształt, a plastikowa wprawdzie przeczesuje ale nie robi z nimi nic zauważalnego.
Aplikator żelu to standardowa szczoteczka do mascary, ładnie nabiera produkt i bezproblemowo nakłada go na brwi.

Skoro więc wszystko jest ok, dlaczego używam go tak rzadko ?
Jak sama nazwa wskazuje jest to żel, mimo brązowego zabarwienia, nie jest to produkt na tyle napigmentowany aby zabarwić moje brwi do takiego stopnia aby współgrały chociażby po częśći z kolorem włosów.
Produkt ujarzmia odstające włoski, nadaje upragniony kształt, niestety nie zabarwia brwi zbyt intensywnie.
Nie porzucam go jednak, raz na jakiś czas wykonuje sobie hennę, kiedy włoski będą jeszcze ciemne podejrzewam,że będę korzystała z jego pomocy. Produkt jest naprawdę godny polecenia, ale do zakupu zachęcam głównie te z Was które nie farbują bądź nie potrzebują dodatkowej, mocnej pigmentacji włosków a utrwalenia.
Cena : 79zł
Wprawdzie moje brwi jeszcze nie są idealne ale stale dbam o ich wzrost, kolor i zagęszczenie ;) Odpowiednia odżywka jak i dobrze dobrany kolor potrafią zdziałać cuda. Warto zadbać o brwi w końcu to one nadają charakteru całej twarzy :)
Zdradzicie mi co teraz stosujecie na swoje brwi ?