Moja współpraca z Dresslinkiem została przedłużona. Miesiąc temu złożyłam ponowne zamówienie, paczka dotarła do mnie po niecałych 3 tygodniach, teraz nadszedł moment aby przedstawić Wam moje zamówienie.
Zapraszam na recenzję produktów !
Tym razem zdecydowałam się na ZESTAW PĘDZLI .




Przyznam szczerze,że składając zamówienie nie byłam przekonana co do ich jakości. Nigdy nie stosowałam pędzli drogeryjnych, nie sięgałam po te z małych sklepików czy innych niewiadomych źródeł.
Już jako dziecko poznałam tajniki doboru najlepszych pędzli, wprawdzie wtedy odbywało się to pod kątem farb olejnych i akwareli ale jednak pewien szacunek do akcesoriów plastycznych jaki Tata we mnie wyrobił został na całe życie. Odpowiednia waga i gatunek drewna potrafią totalnie wpłynąć na jakość malowania, to samo tyczy się włosia, nawet przecietny kosmetyk jesli współgra z dobranym włosiem może o wiele dłużej "przetrwać " na naszej twarzy. Ale o gabarytach i odpowiednim strzyżeniu napiszę Wam kiedyś post (o ile będziecie zainteresowane), bo temat jest ogolnie ciekawy i może wiele wnieść do makijażu ;) Wracam jednak do meritum tematu, dotychczas wszystkie moje pędzelki pochodziły z firmy : Hakuro, Kozłowski ( pędzelki z naturalnego włosia dla plastyków które są tak precyzyjne do malowania jaskółek żelowym eyelinerem ,że wszelkie real techniksy i zoevki się chowają ) czy mniej popularnej vegańskiej Bamboo.
Nigdy mnie nie zawiodły, aczkolwiek te z Hakuro po latach używania powoli zaczynają się miotełkować :( Oczywiście nic nie trwa wiecznie, ale zakup nowych pędzli to jednak spory wydatek, tym bardziej kiedy planuje się ponowny zakup wszystkich do nanoszenia i blendowania cieni.
Kuszona mega pozytywnymi recenzjami na temat " chińskich puchaczy" uległam, zamówiłam zestaw do blendowania, i wiecie co ? jestem naprawdę zdumiona.
Włosie syntetyczne, zbite i bardzo mięciutkie, przystrzyżenie równe.

Skuwki wykonane precyzyjnie, precyzyjnie wklejone na rączkę, włosie misternie dopasowane.
Jedyne co mnie zaskoczyło to wielkość. Poniżej porównanie pędzla stożkowego z Hakuro H76 (wybaczcie,że na pędzlu jest pigment, ale robiłam dla Was dwa posty i przez pomyłkę wykorzystałam nie ten pędzelek co trzeba) z pędzlem z Dresslink.
Jak widać Dresslink jest ogromny.
Ładnie blenduje, cienie rozprowadza miękko, nie robi plam. Ale niestety ze wzgledu na swoje gabaryty jest mało precyzyjny.
Kolejnym produktem z zamówienia jest czarna koszulka z pozytywnym nadrukiem "Dream, Believe, Achieve...".
Jakość t-shirtu mogłaby wprowadzić w zakłopotanie niektóre sieciówki.
Bawełna jest gruba, mięsista i ciepła. Rękawki lekko podwinięte i przeszyte. Kolor wysoce napigmentowany, nie farbuje zarówno w trakcie noszenia jak i prania. Po praniu nadruk nie uległ uszkodzeniu, a sama koszulka nie odkształciła się nawet w dekolcie.
Świetnie wykonany t-shirt, ubolewam tylko,że nie wzięłam mniejszego rozmiaru... wybrałam L bo obawiałam się,że M nie będzie zbyt luźna ( w końcu azjatki są takie drobniutkie) a podejrzewam,że śmiało mogłam zamawiać nawet i S. Koszulka jest ogromna na mnie ale nosze ją wpuszczoną do spódnicy i ramoneski i wygląda naprawdę dobrze:)
Szczerze polecam, bo jakość fenomenalna. Jednak jeśli zastanawiacie się między dwoma rozmiarami, to polecam brać mniejszą :)
Trzecim i ostatnim produktem w tym zamówieniu było kimono.
Pierwsze kimono zakupiłam w maju tego roku i totalnie przepadłam, swoje dwa kimonka nosiłam praktycznie przez cały okres wakacyjny. Jedno dłuższe, szare (z Zary), drugie krótkie w graficzne wzory ( również z Dresslinka) stało się totalnym hitem w mojej garderobie.

Więc rozumiecie, dlaczego musiałam kupić kolejne kimono...Tym razem zdecydowałam się na czarną wersję, moja Mama określiła to mianem mrocznego boho ;) i chyba coś w tym jest :)
Kimono ogólnie sięga mi w pół uda, rękaw to typowe 3/4 jednak jak widzicie na poniższym zdjęciu zarówno rękaw jak i dół wykończone są długimi frędzlami. Tkanina to syntetyk ale nie jest to ordynarnie "plastikowy" materiał. Skóra spokojnie w nim oddycha. Frędzlę są delikatne ale nosiłam je już parę razy i póki co żadnego nie uszkodziłam, pralka też miała dwie okazje aby je splątać, ale okazała się łaskawa.
Początkowo planowałam nosić je do botek i kapelusza ale samo kimonko jest raczej cienkie więc z filcem nie będzie się prezentowało dobrze. Zostaję więc w szafie do wiosny ewentualnie do lata, bo wtedy zamierzam podbijać w nim świat :)
_______________________________________________________________________
Miśki moje Miśki dajcie znać czy coś się Wam spodobało z mojego zamówienia :)
Nie chce tu żebrolajkować, ale gdybyście chciały mi pomóc to zapraszam do kliknięcia w poniższe linki, dla Was to chwila a dla mnie to dalsza możliwość współpracy :)

Aha dajcie znać czy ogarniacie te azjatyckie rozmiarówki, zawsze mam problem z tym aby się wpasować...
Ściskam :*